Towar stojący w magazynie w Anglii ma trzy wyjścia: powrót do Polski, dalszą dystrybucję na rynku brytyjskim albo utylizację z potwierdzeniem zniszczenia. Wyboru nie rozstrzyga sentyment, tylko wartość jednostkowa zestawiona z kosztem każdego wariantu. Czwarta możliwość, czyli dalsze leżenie, jest najczęściej najdroższa.
Wariant pierwszy: powrót do Polski
W koszcie mieści się fracht powrotny liczony od zajętej przestrzeni, przygotowanie towaru do drogi, czyli często nowe nośniki i ponowne zabezpieczenie, oraz formalności celne po stronie wywozowej i przywozowej. Ostatni element bywa niedoszacowany: przy towarze wywiezionym wcześniej z Unii może wchodzić w grę ulga dla towarów powracających, ale ma ona warunki, które trzeba spełnić dokumentacyjnie. Ścieżkę opisujemy w tekście o zwrotach towarów z UK do UE. Powrót ma sens przy towarze o wysokiej wartości jednostkowej i przy asortymencie, który da się jeszcze sprzedać w kraju.
Wariant drugi: dalsza dystrybucja na rynku brytyjskim
Najtańszy transportowo, bo towar jest już na miejscu i został odprawiony. Koszt to wydania z magazynu, dowóz do odbiorców i ewentualne dostosowanie jednostek ładunkowych do wymagań brytyjskiego przyjmującego. Wariant wymaga jednak czegoś, czego magazyn nie dostarczy: kanału sprzedaży. Jeśli towar leży dlatego, że nie miał komu pójść, dystrybucja nie jest rozwiązaniem, tylko odroczeniem. Jeśli natomiast leży dlatego, że skończył się sezon albo odpadł jeden odbiorca, zwykle jest to najlepsza z trzech opcji.
Wariant trzeci: utylizacja z potwierdzeniem zniszczenia
Wybierany, gdy towar nie nadaje się do obrotu albo gdy koszt każdego innego wyjścia przewyższa jego wartość. Kluczowy jest tu dokument: potwierdzenie zniszczenia bywa potrzebne wobec ubezpieczyciela, wobec właściciela marki i wobec własnej księgowości. Sam przebieg usługi opisujemy w tekście o certyfikowanej utylizacji towarów odrzuconych. Utylizacja nie jest porażką, tylko zamknięciem pozycji: koszt jest jednorazowy i policzalny, w odróżnieniu od kosztu leżenia.
Czwarty wariant, którego nikt nie wybiera świadomie
Leżenie dalej. Nie wymaga decyzji, nie wymaga rozmowy z nikim i nie boli w danym miesiącu, więc wygrywa domyślnie. Po roku okazuje się, że suma opłat za składowanie przekroczyła wartość towaru, a sam towar jest w gorszym stanie niż był, bo opakowania płowieją, terminy się skracają, a asortyment wychodzi z sezonu. Mechanikę narastania kosztu opisujemy w tekście o tym, jak długo towar może stać w magazynie.
Cztery dane, które wystarczą do policzenia wariantów
Liczba palet i ich wymiary, bo od tego zależy fracht powrotny. Waga, bo wpływa i na fracht, i na koszt utylizacji. Realna dzisiejsza wartość handlowa partii, a nie wartość z faktury zakupu. Stan towaru, czyli czy jest pełnowartościowy, czy wymaga selekcji. Mając te cztery pozycje, zestawiamy trzy warianty w jednej tabeli i pokazujemy, gdzie leży próg. Struktura kosztu magazynowego, którą trzeba dołożyć po stronie leżenia, opisana jest w tekście o rozliczeniu pallet-in i pallet-out.
Czy da się rozdzielić partię między warianty
Tak i zwykle właśnie to wychodzi najlepiej. Rzadko cała partia zasługuje na to samo zakończenie: część asortymentu wraca, część idzie do sprzedaży lokalnie, a resztki idą do utylizacji. Rozdzielenie wymaga przeglądu i ewidencji pul, co opisujemy w tekście o filtrowaniu ładunku. Koszt takiego przeglądu jest zwykle niższy niż różnica między najlepszym a najgorszym wariantem zastosowanym do całości.
Kiedy postawić to pytanie
W dniu, w którym mija pierwotnie zakładany horyzont składowania, a nie w dniu, w którym rachunek zaczyna przeszkadzać. Firmy, które nie mają magazynu na Wyspach, stają przed podobnym wyborem w gorszych warunkach, bo dochodzi im presja czasu; opisujemy to w tekście o niesprzedanym towarze w UK. Posiadanie magazynu daje komfort spokojnej decyzji, pod warunkiem że ktoś ją w ogóle podejmie.
Czego nie liczyć w tym rachunku
Nie licz ceny zakupu ani kosztu wyprodukowania partii, bo te pieniądze już wyszły i nie wrócą przy żadnym z trzech wariantów. Rachunek dotyczy wyłącznie przyszłych wydatków i przyszłych wpływów. Wiemy, że to trudne, bo najczęstszym argumentem za powrotem towaru jest zdanie o tym, ile za niego zapłacono. Właśnie ten argument prowadzi zwykle do najdroższego wyjścia, czyli do przewiezienia przez pół Europy towaru, którego i tak nikt nie kupi.
Masz partię, która stoi w Anglii bez planu? Podaj cztery dane przez formularz wyceny, a zestawimy warianty. Zakres usług opisuje strona magazyn Milton Keynes.
